Cześć,
Minął już prawie cały październik..Zawalona kartkówkami, sprawdzianami i innym gównem, do którego jestem regularnie zmuszana. Szkoła muzyczna, konkurs z geografii, to wszystko sprawia, że ja już totalnie nie ogarniam. Chciałabym się cofnąć do wieku lat 6, gdzie jedynym zmartwieniem było to czy zdążę wyjść na dwór do koleżanek oraz to, co będzie dzisiaj wieczorynką :) Ja wiem, że i tak nikt tego nie czyta, ale co z tego. Jak to jeden z bardziej lubianych przeze mnie utworów mówi: So fucking what?!
Jutro geografia i matma.. uwielbiam to, że mimo tego, że cały weekend miałam się uczyć robiłam miliony innych rzeczy. Na przykład obejrzałam 5 filmów, sprzątałam pokój, uczyłam się na gitarę .. Wszystko, byle się nie uczyć. Ciekawe jak długo.. :)
Nie mam czasu na nic, ale znajduję czas na wszystko. Jak to się dzieje? Masz może jakąś niezawodną teorię, bo moje się skończyły. W tym tygodniu muszę jeszcze napisać sprawdzian z kształcenia słuchu, na którym mnie nie było ... Jakie to szczęście, że ten tydzień roboczy kończy się dla mnie w środę :)
Jeżeli dotrwałeś, bądź dotrwałaś do tego momentu to cieszę się bardzo :)
Optymistyczny buziak dla Ciebie
Trzymaj się,
J.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz